Szukaj
  • Destiny Squad

Mistrzostwa, których nie mamy prawa się wstydzić!





No i kolejne MPki za nami. Po dość kameralnych w zeszłym roku, w tym naprawdę nie mamy się czego wstydzić i zarówno organizacyjnie (tak wiem samogwałt trochę będzie, bo jednak miałem swoje pięć groszy udziału, ale uważam że wyszło dość zacnie) jak i pod względem Was drodzy gracze - dopisało wszystko. Piszę "Was" bo ciężko było nie zauważyć że ja nie pokulałem ani jednej kostki cały weekend, i też dzisiejsza moja relacja będzie ciut inna niż poprzednie bo i też pisana z innej perspektywy. Od razu mówię - będzie dużo więcej osobistych odczuć a dużo mniej relacji tym razem, aż musiałem dopisać ten akapit z ostrzeżeniem że bardziej felieton niż relacja :D


No wasz sędzia jakby kto nie wiedział :P

TO na (pół) etat(u) W sumie nie mam pojęcia jak to się stało że zaangażowałem się tak w naszą krajową scenę. Wiosną 2017 jeszcze chciałem sprzedawać kolekcję bo nigdy nie miałem czasu iść na lokala, a we wrześniu sędziowałem pierwsze MPki :D Potem było już z górki, regio w lutym, Destiny Squad w marcu i zaprowadziło mnie to do pomocy przy organizacji i prowadzenia tegorocznych MPków. Do dziś nie wiem jak :D Ogólnie powiem Wam tak: szanuj TO swego mogłeś mieć gorszego :) Jest to czasami ciężki kawałek chleba jak piszesz ogłoszenie 3 razy w 3 różnych miejscach a potem i tak dostajesz pytanie jaki format gramy (pozdrawiam chłopaki z DSu! ;) ). Ale czy lubię to robić? Uwielbiam. Serio to ile fajnych znajomości zawarłem przez ostatnie półtora roku to w głowie się nie mieści. Zawsze to miło jak wpadasz na turniej i z wszystkimi (albo chociaż z większością) się znasz, i połową tych co znasz nie jedno piwko się już wychyliło. Dlatego dalej gorąco wszystkich zachęcam: śmigajcie na duże turnieje!!


Dobra koniec tej rzewnej autobiografii przechodzimy do meritum: czyli sam event z drugiej strony barykady. Co mogę Wam powiedzieć: przede wszystkim chciałem wszystkim uczestnikom podziękować. To dzięki Wam event był tak zajebisty jaki był. Że dopisaliście z frekwencją (87 ludu! 3 największe natio w Europie!!). Że naprawdę jak to Siny pisał - pierwszy duży event na którym nie było żadnej gónwo-burzy! Autentycznie fair play mieliście na całego, jakbym mógł to wszystkim Wam 87 ludzikom przyznał fair play! Ale jak już muszę to fair-play-of-the-event należy się Molskiemu. Za sytuacje w której w pełni, według mojego własnego regulaminu, mógł domagać się game-lossa dla przeciwniczki ale puścił to po kościach. Szasuneszek Kierowniku!



Drugie podziękowania dla osoby bez której Natio w ogóle by się nie odbyło czy naszego krajowego rabina TO : Stanisława i całej Galakty. Ja sobie brylowałem z mikrofonem przy stołach ale to Stachu zrobił jednak cały zakulisowy heavy lifting...i kurde! Zrobił go perfekcyjnie:

-żarełko zaraz koło sali - check. -hotel w tym samym budynku i to ze zniżką - check. -wypaśna przestronna sala - check.




-NAGRODY! Geez myślałem że 3 boxy jakie wygrałem na pucharze to już było syto...ale WOW. Ilośc boxów jaką zgarneła topka była wręcz hurtowa! I wreszcie z czystym sumieniem mogę stwierdzić że na Galaktę złego słowa nie dam powiedzieć. Wsparcie od naszego wydawcy jest na medal i to złoty! Naprawdę obsuwy przy wydaniu i jakieś babole w tłumaczeniu są nic nie znaczące w momencie jak mamy takie wsparcie turniejowe. Aż mi się wypasione turnieje z Xwinga przypomniały. Keep it up Stachu!




Pierwszy raz na tak dużym evencie nie grałem. Wszystkie duże eventy byłem jako sędzia/TO grający lub w ogóle nie angażowałem się w organizacje, więc pierwszy raz mogłem złapać naprawdę inną i ciekawą perspektywę na Was i takie wydarzenie. Ludzie mnie pytali "ale kurde jak to nie grasz?" czy w ogóle "ile Ci płacą za sędziowanie tego że się tak poświęcasz"? A ja osobiście nie odczuwam tego jako żadne poświęcenie. Miałem może jeden dzień zwątpienia czy nie odwołać swojego zgłoszenia na sędziego, a tak będę to wspominał jako jeden z najlepszych eventów w moim życiu ale do konkretów czemu: 1) Pojechałem na totalnym luzie. Cały Destiny Squad ostatnie dwa miesiące na lokalach testował i spinał tyłki, na FB po nocach dyskutowaliśmy o techach (ja wtedy jeszcze też). Problem był że nie mogłem odlazeźć "swojego" decka w mecie WotF, więc na lokale chodziłem sfrustrowany że żaden deck mi nie pasuje..a potem wyszło że sędziuje i wróciła mi radość z grania - przyniosłem trzy tygodnie z rzędu pokręcone decki i na MPki też pojechałem na totalnym luzie. 2) Stream. Kurcze nie wiedziałem że komentowanie streama to taka świetna zabawa. Pojechałem z nastawieniem, że z obowiązku to zrobię a bawiłem się przednio komentując Wasze zagrywki. Było parę potknięć technicznych jak np zły mikrofon przez pierwsze rundy, czy streamowanie na YT zamiast na twicha, organizacyjnych jak to że mimo usilnych starań gracze mnie czasem słyszeli, czy po prostu biologicznych jak drugiego dnia gardło totalnie odmówiło mi posłuszeństwa. Wiem też że komentarz nie bez powodu zawsze robi się we dwóch - dialog >>> monolog :)




Ale na pewno będę tajniki streamowania zgłębiał i jeszcze mnie nie raz usłyszycie w komentarzu.

3) Atmosfera - jako że musiałem być wszędzie i na każde Wasze zawołanie miałem okazje pokręcić się na spokojnie między ludźmi, pogadać o przysłowiowej dupie Maryni a nie tylko wynikach, jednocześnie mając jakąś tam odpowiedzialność i obowiązki i perspektywę...hmm...nazwijmy to konsumpcji napojów z dawno nie widzianymi ziomkami wieczorem - wkręciłem się na całego.


Destiny Squad (prawie) w komplecie

4) No i meritum. Czyli sędziowanie. Mógłbym tu książkę napisać czego polska (i ogólnie światowa) scena potrzebuje w temacie sędziowania Destiny....ogólnie poziom sędziowania w Destiny to trup którego ktoś brutalnie zabił, wrzucił w bagno, wydobył, oddał w ręcę nekrofila, wskrzesił, zabił jeszcze raz i potem nawet nie trudził się zakopać ponownie. Kropka. Nie mówię że nie mamy w Polsce i na świecie graczy którzy naprawdę kumają zawiłości mechaniki (nieskromnie się do nich zaliczę) ale to za mało. W grze w której pula nagród za wygraną zaczyna się sympatycznie zbliżać do wartości 10k (wyjazd luźno 5k + wartośc rynkową boxów i SWAGu z kita łatwo policzyć), erraty wrzucane na forum (sic!!!) są nie do pomyślenia. Że o oficjalnym programie sędziowskim nie wspomnę. A wystarczyłoby zrobić zamkniętę forum sędziowskie dla sędziów z całego świata, rozesłać im koszulki i 4 razy do roku rzucić jakąś naprawdę ekskluzywną promką....No nic. Ja się starałem jak mogłem żadnego rulingu chyba nie pomyliłem (poza tym nieszczęsnym DJem i removalem wielu kostek naraz :P ). Ciekawą sytuacją był kolega bodajże z Litwy czy Czech usilnie próbujący wmówić mi że Vibronóż zmodyfikowany o +3 nie zada 4 nieblokowalnych :) Ale ogólnie Wy drodzy gracze też podnieśliście poziom i nie było pytań które na turnieju klasy MP wrzuciłbym do wora "goopie". Szanuje. Jeszcze taka mała dygresja - bo doszły mnie głosy już na turnieju że "jak to tak że sędzia pochodzi z jednej z ekip! Olaboga dyskryminacja!" Pierwsze primo - mojej ekipie powiedziałem że mają podwójnie przewalone - bo jak będzie dyskusyjny ruling wydam go na ich niekorzyść żeby uniknąć takich głosów. Po drugie primo - jak ktoś niezrzeszony w żadnym z naszych teamów czuje się na siłach sędziować Euro czy MP2k19 - śmiało pisać....brak chętnych? No i dalej autobiografia wychodzi a nie relacja... :P To może wypiszmy kilka ciekawych rzeczy jakie się wydarzyły:


1) Młodzież. W porównaniu z zeszłym rokiem następne pokolenie bardzo dopisało. Bah! Wiele osób (w tym obecny Mistrz Polski) dostało od naszych młodych graczy szorstką lekcję pokory w swissie - czyli po prostu dostali łupnia. Naprawdę chłopaki i dziewczyny w żadnym wypadku nie są przysłowiowymi "chłopcami do bicia" jak to się czasem zdarza (chodź pojedziesz z tatą zagrasz będzie fajnie a wynikiem się nie przejmuj...) nie nie...jeszcze chwila i będziemy musieli z nimi o topowe stoliki walczyć - wspomniany Franek który w swissie wklepał Manfredowi, czy nasz trójmiejski Staś który w jednym momencie z wynikiem 3-1 kręcił się po szczytach tabeli pokazują że rośnie nam poważna konkurencja :P

2) Crryyyyy...me Lord. Cibor zrobił Play of the Game. Bezapelacyjnie. Miałem okazję tą grę komentować i po prostu zabrakło mi słów. Nie będę się tu rozpisywał, bo gra jest na streamie (https://www.youtube.com/channel/UCQnzZn2JeWiGoddMDOrx4eQ - jakby ktoś jeszcze nie widział) ale w całej Europie ludziom poopadały szczęki. Zasłużona nagroda dla niego :)


3) 1/8 Finału Mario vs Manfred. To była naprawdę zacięta walka. Gra również jest na streamie - i oj panie jak oni łep w łep szli - pierwsza dla Manfreda, druga dla Maria, na 3 mieli 13 minut więc oczywiście skończyła się tie breakerem. To że cała drabinka została ustawiona przez dwa ostatnie rzuty Manfreda które weszły mu P-E-R-F-E-K-C-Y-J-N-I-E (idealnie 2 dmg bez przerzutów - jakakolwiek z tych kostek nie trafia i Mario wygrywał na dmg/kontrole pola) świadczy o tym jak zacięta była to gra.





No ale przyszedł czas na napisanie o gównoburzach. Ale zaraz, wszyscy mówią że takowych nie było? No nie. Nie na evencie, jak mówie wszystkim przyznałbym fair playa jakbym mógł. Ale jako że moja relacja jest jedną z ostatnich, konkurs na długość męskości między Krakowem a Warszawą zdążył się już po evencie na fejsie odbyć....trochę klasy i skromności Panowie z obu stron, bo w tej dyskusji ewidentnie Wam jej zabrakło. Czy to ważne kto ma lepsze wyniki? I tak w topach wiecznie widzimy te same twarze więc mierzenie sobie siusiaczków i jakieś hejty na netdeking, bo DestinyWarsaw zrobiło pożogę tym razem, a Smokowyjcom nie poszło zostawia ciutkę niesmaku :) Vitalis nie grał to nie było komu wykosić DestinyWarsaw z topa i już :D Juz Oni wiedzą o co chodzi i z ich relacji widze że szybko mi nie wybaczą ;D

No i tyle. Ciutek się rozpisałem, ciutek nie na temat, ciutek osobistych zwierzeń tym razem :D Mam nadzieje że wszyscy bawili się równie zajefajnie jak ja...i do zobaczenia! Regionalsy na nowym dodatku przed nami!


Vitalis


334 wyświetlenia0 komentarz
ds_logo_edited.png
This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now